wtorek, 18 lutego 2014

Kraina kinder niespodzianki-rozczarowanie czy wielki entuzjazm






Kiedy zobaczyłam reklamę zapowiadającą to wydarzenie postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej. Na stronie kinder niespodzianki było w piękny i cudownie bajkowy sposób opisane co czeka dziecko po przekroczeniu progu tej słodkiej krainy. Przejrzałam odwiedzane miasta i byłam w szoku,jedna z tych imprez odbędzie się blisko nas.  Narada z mężem i już rezerwowałam wejściówkę tylko hmm piątek odpada bo mąż do późna w pracy, sobota jakoś nie była brana pod uwagę zostawała niedziela. Postanowiliśmy pojechać po obiedzie. W niedzielę było tylko do 18 a ja zarezerwowałam na 16, stwierdziliśmy, że i tak córka jest jeszcze za mała aby się tam tak naprawdę dobrze bawić to raz a dwa baliśmy się że będą tłumy ludzi. Czytałam opisy ludzi którzy byli już w innych miastach na tym i przerażało mnie stanie do szatni godzinę i w innych kolejkach po pół godziny, a nawet nie wiedziałam jak moje zwariowane dziecko zareaguje, czy się wystraszy czy wręcz przeciwnie rozszaleje się i będę ją ganiać po całej sali.  Dwie godziny były takim pośrednim czasem aby zwiedzić i pokazać córce trochę świata z jej ukochanych jajek. Mijały dni a ja zastanawiałam się czy nie za mało czasu będziemy mieć na te opisane pięć krain. Nadeszła upragniona niedziela a z nią wielkie rozczarownie. Na miejscu nie było żadnych kolejek. Przed wejściem na salę główną trafiliśmy na kolo fortuny  gdzie można było dostać model do złożenia za trafienie w trzech próbach zielonego bączka. Między niewielkimi grupkami ludzi spotkać można było panie które przemykały cichutko dając dziecku jakąś książeczkę i zanim zdążyliśmy zareagować, że córka zdziwiona trzyma coś w ręku pani już nie było. W taki sposób dostaliśmy jedną książeczkę, później kilka sztuk jednej kolorowanki i jednego balona którego otrzymaliśmy prawie w chwili wychodzenia. Duża kolejka była do budki robiącej zdjęcia więc sobie darowaliśmy, do szatni było pusto i tak samo przy wejściu na główną salę nie było kolejek. Może było to spowodowane ostatnim dniem i dwiema godzinami do zakończenia ale dla nas był to duży plus. Po wejściu pierwsze co rzuciło się  w oczy to oświetlenie. Światła we wszystkich kolorach tęczy miały chyba dać efekt trójwymiarowy u mnie wywołały tylko potężny ból głowy. Tłumy dzieci biegające wszędzie same, wózki z niemowlakami i rodzice chodzący swoimi ścieżkami szczęśliwi, że mają chwilę czasu wolnego. Ciężko było się doczekać aby pokazać córce gry na wyświetlaczach bo jak jedno albo dwójka dzieci siadło do tego to był już koniec.Raz nam się udało ale kostka do siedzenia była niska i córka ledwo sięgała i było jej nie wygodnie. Kiedy wstała jej miejsce od razu zostało zajęte przez dwie dziewczynki. Poszliśmy dalej. Kredki xx,l tak fajne pomogłam podnieść jedną i klops nie rysowała ale trochę pomęczyłyśmy się i jakieś słabe kreski się pojawiły. Konkursy dla dzieci kategoria dla najmłodszych wiek 3-4 lata odpada. Córka pomalowała obrazek wodą to jej się spodobało ale na stoliku była tylko jedna nie zamoczona malowanka którą można było zrobić. Zdążyła za to zostać przewrócona przez dorosłego i prawie zepchnięta z podestu gdzie stał dmuchany kinderino przez jakąś trochę większą dziewczynkę.Puzzle z dużych kostek układałam sama bo były trochę za duże i ciężkie dla młodej. Decyzja została podjęta..  zbieramy się do wyjścia. Obejrzałyśmy wszystko co było i po godzinie od wejścia opuszczałyśmy mury. Córka padła spać zaraz po wejściu do domu. Mnie bolała głowa a w dodatku ręce i nogi bolały tak jakbym miała zakwasy. Dziecko pytane czy było fajnie odpowiada że tak. Coś innego niż codzienne dni, trochę urozmaicenia.Ja jednak jako rodzic byłam szczerze zawiedziona, nie tego się spodziewałam czytając te kolorowe reklamy z tymi opisami co to tam nie będzie. Nie chodzi tu o szczegół wieku tylko o samą organizację. Brak osób przy konkretnych stanowiskach, do pilnowania czy czegoś nie brakuje, niezbyt dało się zauważyć te wspominane pięć krain. Trochę dziwnie się czułam patrząc na niektórych rodziców obładowanych tymi książkami jakby byli z hurtowni a niektórzy musieli się prosić dziewczyn o głupi balonik i czasami jakaś łaskawie szła po kilka sztuk. Dużych kredek było pięć autek dwa i cztery konie. Najważniejsze że dziecku się podobało bo o to chodziło w tym wszystkim. Jednak po raz kolejny przekonałam się że reklamy są czarodziejskim narzędziem który potrafi zasłonić oczy, jednak plusiki się należą:

Impreza była organizowana po raz pierwszy więc mogę trochę przymknąć oko a akurat mnie boli to będzie łatwiej. 
Większa wprawa i chęci osób dbających o szczegóły  i kolejnym razem będzie już super
Pomysł ogólnie jest fajny, bezpłatne oderwanie od codzienności dla dzieci ale również rodziców.
Można miło spędzić czas bez ponoszenia kosztów

Mimo wszystko kolejnym razem jeśli by była taka impreza za rok zabrałabym córkę znów.




piątek, 14 lutego 2014

stare przesyłki


   Chwilowo zajmujemy się wędrówkami po przedszkolach i zabawami więc czasu wolnego nie jest zbyt dużo na pisanie czegokolwiek. Więc przedstawiamy tylko to co już przyszło do Nas kiedyś a sprawiło radość a potem mykamy słuchać dalej bajek z kolekcji Magic Pen których recenzja ukaże się u Nas na pewno.

Torba wygrana na stronie FB
oraz pendrive 2 GB (udało się wygrać go aż dwa razy)
Konkursy polegały na udzieleniu jak najszybciej poprawnej odpowiedzi na zadane pytanie.





                                                    Torba na zakupy z profilu TESCO również z FB





W pierwszym konkursie do wygrania była torba na ramię, etui na tablet i chyba właśnie torba na zakupy. Wtedy nie udało się wygrać.
Kolejny konkurs dotyczył już samych toreb na zakupy i wtedy się udało :)





                                Bransoletka sznurkowa z zawieszką  kinder bueno mini


 Otrzymał ją mąż za wypełnienie ankiety o wyżej wymienionym produkcie. Nie dość, że go spróbował to jeszcze otrzymał drobny upominek





















W wolnej chwili zrobimy zdjęcia przesyłek które otrzymałyśmy w tym tygodniu w środę i czwartek.
Jutro spóźnione walentynki a w niedzielę wybieramy się do krainy kinder niespodzianki. Zdjęcia i opis z tego wydarzenia w przyszłym tygodniu powinien się ukazać

życzymy miłego i spokojnego weekendu

Pancakes



    Pewnego dnia widzę zdjęcie dodane przez znajomą. Nic takiego szczególnego, zwykłe zdjęcie przedstawiające smażące się na patelni naleśniki w kształcie motylków. Pomyślałam, że może by zrobić na obiad córce coś takiego. Młoda uwielbia naleśniki z dżemem. Jednak zachciało mi się zrobić coś troszkę innego, coś co widzę w filmach jak ludzie jedzą na śniadanie. Naleśniki w stylu amerykańskim. Poszperałam w swoich  karteczkach i znalazłam przepis na Pancakes, spisany dawno temu z jakiejś strony internetowej.

Pancakes

Składniki:
1,5 szklanki mąki
1 jajko
1,5 szklanki maślanki
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
0,5 szklanki oleju
szczypta soli
metodą prób i błędów dodałam jeszcze  2 łyżki cukru pudru, ponieważ pierwsza partia smakowała mi za bardzo sodą.

Przygotowanie:
Wszystkie składniki wymieszałam blenderem w wysokim garnku. Rozgrzałam suchą patelnię i nalewałam małe placuszki, po jednym ponieważ masa rosła. Gdy pojawiały się bąbelki na powierzchni przewracałam na drugą stronę. Gdy się przyrumieniły zdejmowałam na talerz i posypywałam cukrem pudrem. Najsmaczniejsze są jeszcze ciepłe.


                                                               
                                                                           Smacznego

środa, 12 lutego 2014

Plastikowe pojemniczki do galaretki




         Zauważyłam, że córka lubi wyjadać z różnych ciast galaretkę. Kiedy byłyśmy u mojej babci córeczka otrzymała od niej malutką białą  filiżankę w pomarańczowe kwiatki z galaretką w środku. Na początku niezbyt wiedziała jak to jeść, ale kiedy jej to trochę ''podziabałam,, zjadła ze smakiem. Od tamtej pory raz na jakiś czas dostawała ulubioną filiżankę. Kiedy chorowałyśmy poprosiła mnie o galaretkę. Zrobiłam i tu nastąpił problem. Po pierwsze nie miałam nic takiego co nadawało by się na małe porcje a po drugie dziecko kategorycznie domagało się filiżanki od prababci. Nie dało się wytłumaczyć, że u Nas takiej nie ma. Galaretka była dobra ale tylko u prababci.

        Ostatnio wybieraliśmy się do auchan na zakupy i w moje ręce wpadła oferta xxl. Przeglądałam ją i moim oczom ukazały się pojemniczki do galaretki. Trzy sztuki kosztowały 3.99. Oczywiste było, że ta pozycja znajdzie się na liście zakupowej. W sklepie zobaczyłam że są dwa rodzaje tych pojemniczków. Jedne były do galarety a drugie zamykane specjalnym wieczkiem z pewnym wgnieceniem. 




Zastanawiałam się po co to ale na obrazku było narysowane o co chodziło. W ten sposób można było robić dwukolorowe galaretki lub ewentualnie galaretkę z jakimś kremowo-żelatynowym spodem.  




Najpierw wlewa się jeden kolor zamyka wieczkiem i dzięki temu w galaretce w środku jest wgłębienie które jeśli chcemy możemy wypełnić później innym kolorem. 
 
 Wyjęcie gotowej galaretki z pojemniczka jest dziecinnie proste i mina córki na to wszystko co mama wyprawiała w kuchni bezcenna.





W ten sposób nasza galaretka miała smak kiwi z malinowym spodem i środkiem.


Smacznego








poniedziałek, 10 lutego 2014

Ring kosmetyczny- toniki do twarzy


   

               Od dawna stosuję do przemywania twarzy tonik ogórkowy firmy ziaja. Wybrany z grupy kilku innych, tonik który odpowiada mi zapachem  a mojej skórze nie serwuje żadnych czuleń został wyłoniony metodą prób i błędów po ładnych kilku miesiącach. Wiernie mu trwałam aż do ostatnich Świąt Bożego Narodzenia kiedy to dostałam "w spadku" od babci tonik do twarzy  firmy URODA kwiaty Polskie, który był w zestawie z kremem.Nie jestem zwolenniczką kwiatowych zapachów żadnych kosmetyków, jednak postanowiłam go wypróbować. W ten oto sposób do walki na ringu  stają dwa toniki do twarzy. W prawym narożniku w zielonym opakowaniu tonik ogórkowy firmy ziaja.W lewym narożniku smukła butelka z lekko różowym płynem firmy URODA






Runda 1
Pojemność. 

Oba toniki mają 200 ml więc jury ustanawia remis dając każdemu zawodnikowi 1 punkt 

Runda 2
Zapach 

Tutaj jednogłośnie wygrywa tonik Uroda którego kwiatowy zapach powala na deski woń tonika ogórkowego 

Runda 3
Zastosowanie 

Tonik ogórkowy firmy ziaja odpowiedzialny jest za odświeżenie i nawilżenie twarzy. Ogórkowa receptura łagodnie oczyszcza naskórek, doskonale nawilża i tonizuje skórę, działa kojąco. 
Tonik z serii kwiaty Polskie firmy uroda opracowany na bazie naturalnych składników aktywnych. Działa potrójnie: 
-wygładza-dzięki naturalnym wyciągą roślinnym i witaminie skóra staje się delikatna w dotyku i gładka 
-nawilża-specjalnie dobrane silnie nawilżające składniki aktywne: wyciąg z malwy prowitamina b5 i sorbitol optymalnie nawilżają skórę już od pierwszego użycia eliminując uczucie ściągnięcia skóry. 
-odświeża-zawarta w toniku alantoina idealnie wygładza, odświeża i łagodzi podrażnienia. 

W tej rundzie zacięta walka trwała aż do ostatnich sekund. Chociaż było bardzo ciężko wyłonić zwycięzcę, jeden punkt wędruje do toniku kwiaty Polskie  


Runda 4
Skład  

Uroda: wyciąg z malwy, alantoina prowitamina b5 
Ziaja: wyciąg z miąższu ogórka, prowitamina b5 
Oba są bezalkoholowe 


Runda 5
Reakcja skóry 

 w obu przypadkach nie odczułam żadnych reakcji uczuleniowych. Skóra nie była zaczerwieniona ani nie swędziała. Po toniku jednym jak i drugim twarz była jaśniejsza, mniej błyszcząca i odświeżona. Kolejne punkty przyznane remisowo, po 1 

  
Runda 6
Cena 

Tonik ogórkowy firmy ziaja 200 ml koszt między 5 a 11 złoty 
Tonik kwiaty Polskie firmy uroda na stronie www.urodapolska.eu kosztuje 8 zl 
Cena jednego jak i drugiego jest przystępna zwłaszcza patrząc na ich działanie. Kolejny remis. 

Podsumowanie walki
Runda 1 remis  
Runda 2 kwiaty Polskie 
Runda 3 kwiaty Polskie 
Runda 4 remis 
Runda 5 remis
Runda 6 remis 



Tonik ogórkowy 4 punkty 


 Jest bardzo dobry. Troszeczkę przeszkadza mi jego zapach ale mogę na to przymknąć oko, ponieważ jednak ma więcej zalet.















Tonik kwiaty Polskie 6 punktów




 Nie przepadam za kwiatowymi zapachami, jednak ten jest delikatny i lekko słodki














Oba jak dla Mnie są wyjątkowo dobre. Zadecydowały drobne szczegóły. Jednak oba pozostaną w mojej łazience