środa, 30 marca 2016

Jarmark Wielkanocny





Wiadome jest, że jeśli się coś ciekawego dzieje nie może Nas tam zabraknąć.



Jarmarki Śląskie to cykl wydarzeń poświęconych promowaniu lokalnych twórców i artystów zarówno z kraju i za granicy .



Można było pooglądać a także kupić różne przedmioty takie jak przybory kuchenne z drewna, drewniane zabawki, kamienie, miód, piwo, wino, mydło, koszulki, koszyczki oraz wyroby ze słomy i wikliny.




Była przygotowana atrakcja dla dzieci czyli Łączka Zajączka gdzie nasze pociechy mogły stworzyć pisankę z jajka styropianowego, pokolorować świąteczne obrazki, stworzyć ozdoby na piku

Dla dorosłych odbywały się warsztaty rękodzieła, dzięki którym na stole zagościł własnoręcznie zrobiony koszyczek z wikliny a Ja znalazłam nową dziedzinę której chcę spróbować



Młodej tak się spodobało, że musieliśmy jechać tam jeszcze raz



Jeszcze trochę i odbędą się dwa kolejne wydarzenia na których nas nie może zabraknąć.



wtorek, 22 marca 2016

pizza z patelni z bąbelkami


     Pogoda się zepsuła to i moje samopoczucie poległo. Głowa mnie boli i jestem ciągle senna. W sobotę jeszcze ogarniałam temat zakupów a wczoraj wieczorem przypomniałam sobie, że jeszcze nie wysłałam kartek świątecznych i dzisiaj muszę lecieć na pocztę.  No cóż ten wiek skleroza się zaczyna objawiać.

   Ale wracając do tematu. Wiadome jest, że gdzie za dużo kucharek tam nie ma co jeść. Tak było i tym razem w naszej kuchni.
 Córka należy do osób które mogłyby żyć powietrzem. Nie ma chyba takich potraw które zrobione o każdej porze dnia lub nocy znikną w całości z talerza. Zdarzają się jednak takie które chociaż nie są zjadane w całości to jednak napełniają brzuszek.
Jednym z nich jest pizza. Tak, tak wiadomo kupna pizza nie wiadomo z czym w środku.
My jednak rzadko kiedy taką kupujemy i robimy.

Kiedyś mój tata robił w piekarniku domową pizze. Nawet ciasto sam robił. To była pychotka. Grube ciasto, na tym koncentrat pomidorowy, farsz (podsmażona kiełbasa pokrojona w kostkę, cebula i pieczarki), jajka na twardo pokrojone w plasterki a na wierzchu starty ser. Czasochłonne trochę i wiadomo nie robi się tego codziennie. Musiałyśmy więc poszukać innego sposobu aby zaspokoić ochotę na pizzę

Dzięki kilku blogom i metodzie prób i błędów robimy już ją sobie same domu w dodatku w szybki sposób na patelni. Jest smaczna a dodać można do niej co się tylko chce.
Dla młodej jest to przeważnie tylko kiełbasa i ser a ja ostatnio uwielbiam z kiełbasą, cebulą, kukurydzą i serem.

W czwartek na śniadanie usłyszałam, że młoda chce pizzę. Myślę sobie dobrze nie problemu. Skoczyłyśmy tylko po drożdże i zabrałyśmy się we dwie do roboty.

Ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • szklanka ciepłej wody
  • drożdże - ja używam instant bo z nimi się umiem dogadać ;) całe opakowanie
  • troszkę soli
  • troszkę oliwy
Do miski wlewamy wodę i rozpuszczamy w niej drożdże. Następnie wsypujemy mąkę, sól i oliwę. Wyrabiamy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 15 minut.

A tak to się kończy jak dwie kobiety więcej gadają w kuchni niż robią


Łączymy składniki. Drożdże rozpuszczone więc dosypałam mąkę, dodałam sól. Mówię no to teraz młoda tylko olej i odstawiamy ciasto a bierzemy się za farsz. Schylam się po szafki wyjmuję butelkę. Gadamy dalej, odkręcam, przechylam i leje do miski żółty płyn. Córka nic nie mówi tylko bacznie obserwuje. W powietrzu zaczyna się unosić zapach hmmm cytryn??  Chyba coś nie tak jest. JA patrzę a w ręce trzymam baniak nie z olejem a z płynem do mycia naczyń i twardo wlewam go do ciasta. Musiałyśmy zaczynać od nowa. Dobrze, że coś mnie podkusiło i kupiłam dwie paczuszki drożdży.  Oczywiście młoda wszystkim musiała się pochwalić jaką dobrą pizze z płynem mama robiła

  Pora na  farsz
Kiełbasę kroję w drobną kostkę i podsmażam na patelni. Potem przerzucam na sitko aby pozbyć się nadmiaru oleju. Przekładam do miski. Następnie kroję drobno cebulę, podsmażam, potem na sitko i dokładam do kiełbasy do miski. Kukurydzę odcedzam na sitku i dodaję pozostałych składników w misce. Do drugiej miskę trę na tarce o dość dużych oczkach ser.  Trochę dodaję do ciepłego farszu przez co roztopiony ser skleja trochę wszystkie składniki.





Kiedy ciasto urośnie odrywam z niego kawałek formuję placek (grubość zależy od tego jak spód pizzy lubicie) i układam na suchej patelni. Ja jeszcze dodatkowo nakłuwam całą powierzchnię widelcem. Pieczemy na średnim lub małym ogniu pilnując aby się nie przypaliło. Kiedy jest już gotowy przekładam go na patelni na drugą stronę na chwilę zestawiam z ognia i upieczoną już stronę smaruje koncentratem pomidorowym, posypuję ziołami prowansalskimi i odrobiną startego sera. Na to wykładam przygotowany farsz i wszystko jeszcze raz posypuję startym serem. Przykrywam patelnię pokrywką, zmniejszam gaz i smażę.

Smacznego.

wtorek, 8 marca 2016

uciekajcie pająki, pora na porządki


O matko. Nie było mnie tu hmmm bardzo długo.
Pod koniec stycznia zaczęłam pracę i trochę brakuje mi na wszystko czasu.
Jest trochę lepiej i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej
Dużo planów i pomysłów tylko coś ta doba za krótka na wszystko.
Mam nadzieję, ze pomału wszystko w świecie blogowym będzie wracało do tego co było kiedyś.

Teraz mam dwa dni wolnego bo młoda się rozłożyła to trochę nadgonię wszystko
Biedak wczoraj się męczył ale udało się nam załatwić lekarza, l4, zakupy, bibliotekę i aptekę.
 Takie rzeczy tylko wczoraj mój tadek niejadek tolerował

Postaram się wpisy dodawać z tabletu jak to opanuję a kiedyś może nazbieram sobie na laptopa

Jedziemy po kolei

W styczniu wygrałam dwa bilety do kina a teraz w marcu wygrał mąż.
 Leżę sobie w niedzielę w wannie kiedy do łazienki wpada on. Teraz ja wygrałem bilety oznajmił. Fajnie myślę i zaczynamy rozmawiać na co pójdziemy i kiedy oraz co zrobimy z młodocianą. W między czasie nalewam na dłoń płyn z butelki która mam pod ręką  i myję głowę. Mąż wychodzi ja prysznicem kończę myć włosy. Odwieszam słucham i widzę, że szampon stoi na drugim końcu wanny. Osz kurde to czym ja umyłam te włosy? Na szczęście był to borowinowy żel pod prysznic. No cóż zdarza się. Najważniejsze, że moje siano nie ucierpiało na tym.

Czekam na cztery prezenty niespodzianki, dwa z nich to książki

dostałam się do kampanii streetctom

#SmakowitaPajda #SmalczykRoślinny



Młoda testowała kolejny już zestaw Lego Duplo






Wczoraj przyszła paczka od rekomenduj.to
#polecamZbozaki


córka natomiast za swoje pieniążki ze skarbonki kupiła sobie w biedronce książkę



to chyba chwilowo tyle

aaa bym zapomniała. Mam pytanie
czy jeśli na początku blog miał inną nazwę a zmieniłam i zrobiłam przekierowanie to czy posty muszę umieszczać na obu aby dotarły do wszystkich obserwatorów?


środa, 13 stycznia 2016

Żywa i ruchoma szopka

Witam.

  Bardzo mi miło, że malutkimi kroczkami i powoli ale jednak przybywa obserwatorów. Teraz najbliższe marzenie to dobić do 50 :) a co takie szaleństwo niech będzie.

   Pogoda jak na jesień, szaro buro i ponuro a dodatkowo zimno. Oczywiście od razu głowa mi pęka bo deszcz pada co chwilę hmm w sumie to nie pada a leje.  A może jest ktoś kto się pochwali, że u niego pada śnieg?


   U Nas dni mijają w szalonym tempie a w kolejce czeka domek do pomalowania i kanapa do zrobienia aby lalki miały na czym siedzieć.  Kampanie nas omijają co mnie trochę wkurza ale humor poprawiają wygrywane konkursy ale to może jak już przyjdą nagrody. Nie jest to nic wielkiego ale wiadomo mała rzecz a cieszy.

Dzisiaj wybierzemy się na wycieczkę zobaczyć żywą i ruchomą szopkę którą odwiedziłyśmy kilka razy po Świętach. Nawet jeszcze 31 grudnia byłyśmy. Szopka może nie jest jakaś super atrakcyjna w ilość zwierząt ale dla małego dziecka to i tak była radość ją zobaczyć. Zresztą to że chodziłyśmy tak codziennie mówi samo za siebie.

 Pierwszego dnia pojechałyśmy bez niczego. Nie wiedziałyśmy w sumie czego się spodziewać i czy zwierzęta będzie można pogłaskać a co dopiero nakarmić.








 Zobaczyłyśmy, że ludzie normalnie przynoszą warzywa i owoce więc na następną wizytę już się przygotowałyśmy










Kiedy wreszcie młoda dała się namówić na wyjście z szopki poszłyśmy do Kościoła zobaczyć jeszcze ruchomą szopkę.




a potem znowu wróciłyśmy do zwierząt. Na pytanie czy chce tu nocować odpowiedziała, że tak. Jednak obietnica, że jeszcze jutro przyjdziemy podziałała i udało się pojechać do domu.


piątek, 8 stycznia 2016

Trochę tego i owego

Witam Wszystkich

Od piątej rano męczy mnie potworny ból głowy. Śniły mi się jakieś głupoty a teraz ledwo na oczy widzę i jest strasznie niedobrze, mało kiedy tak mnie boli głowa. Może wczoraj mnie za bardzo zestresował kurier i ta cała akcja z przesyłką.
Ale po kolei.

Dostałam się gdzieś w połowie grudnia do testów balsamów do ust w klubie Nivea. Czekam sobie i czekam i nic. Kilka dziewczyn już się chwali przesyłkami a u mnie cisza. Myślę sobie Święta to pewno dojdzie po nich. Nadal cisza. Sylwester Nowy Rok a tu nadal cisza. Piszę do Nivea czy wszystkie przesyłki zostały wysłane. Dostaje odpowiedź TAK. Mija kilka dni i nic. Piszę ponownie. Otrzymuję link do śledzenia przesyłek. Sprawdzam i czuje jak rośnie mi ciśnienie. Paczka awizowana dnia 21 grudnia. Jakim cudem kiedy w domu były 3 osoby to nie wiem. Awizo w skrzynce jednak brak. W owym punkcie odbioru paczki nie ma bo została odesłana z powodu nie odebrania przez 3 tygodnie. Koszmar. Wydzwaniam na infolinię w celu reklamacji. Nikt nie odbiera. Jakby się ktoś napatoczył to bym go chyba zagryzła. Dowiaduję się jednak w owym kiosku, że jeszcze mogę odebrać paczkę w dniu dzisiejszym do 18. No więc w autobus pół godziny i jestem na jakimś zadupiu. Paczki jednak nie dostaję ponieważ Pani w okienku stwierdza, że nie może mi już jej wydać bo paczka która wróciła jest już w systemie od razu jako zwrot i jedzie do nadawcy. Dobrze, że szyba tam była. Firma kurierska której profil na fb atakuję wiadomościami od 12 w południe pisze, że interweniują w oddziale abym jednak paczkę dostała. Dziś rano kurier dostarcza przesyłkę bez słowa. A na niej dwie daty awizowania 21 grudnia i 30 grudnia. A awizo w skrzynce jak nie było tak nie ma.

To tyle złego wczoraj.Na pocieszenie wygrałam dwa bilety do kina i otrzymałam kalendarz książkowy.

A teraz inne rzeczy.
Miałam już nic nie szyć dla Naszego szanownego Pana Zająca ale..
no właśnie ale. Córce przed Świętami się przypomniało, że miał mieć nowy kubraczek i nie było wyjścia. Bluza i czapka powstała 23 grudnia a w sumie to już 24 grudnia bo skończyłam koło 2.
Miały być z tego samego materiału jeszcze buty ale on ma tak dużą stopę,że nie szło ich uszyć. Bo jak na stopę były dobre to się noga nie mieściła. Ale jeszcze pewno zrobię kolejne podejście.

Na śniadanie w tym tygodniu młoda zażyczyła sobie pizzę z patelni więc sobie zaserwowałyśmy.

Ciasto na nim koncentrat pomidorowy i zioła a potem farsz z: kiełbasy, cebuli, kukurydzy i odrobiny startego sera żółtego i to wszystko jeszcze przykryte startym serem. Już nie kupujemy mrożonych pizz. Robimy sobie same z jakimi dodatkami chcemy i na jakim spodzie chcemy. Pychotka.

Na sylwestra miałam robić tort bo zachciało mi się spróbować zrobić z serkiem mascarpone w kremie
Jednak jedzenia było tyle że sobie darowałam. Zrobiłam go na 6 stycznia. Córka kiedy usłyszała tort od razu kazała sobie poustawiać na nim świeczki
Wyszedł taki


W temacie kuchni to wszystko
A nie wróć nie wszystko. Wczoraj żeby odreagować ten stres wieczorem z młodą było...piwko
Mąż jak zobacz w lodówce otwarte piwo to się postukał w głowę

Tylko zanim ktoś zadzwoni po opiekę społeczną od razu mówię, że to galaretka o smaku pomarańczowym. Też rzecz którą chciałam wypróbować przed imprezą która czeka nas w kwietniu.

Smacznego.



A ja się zastanawiam skąd młoda ma potem te wszystkie rzeczy pochowane w swoim regale a wystarczy tylko szafy nie zamknąć















W kolejnym poście opowiemy Wam o wycieczce do żywej i ruchomej szopki

A takie noworoczne postanowienie hmmm
więcej postów (to się chyba da zrobić)
zdobycie większej liczby obserwatorów (to nie wiem jak wykonać)
zdobycie jakichś nowych gadżetów i może jakaś współpraca

A teraz mykam do łóżka życząc każdemu miłego dnia i udanego weekendu

czwartek, 7 stycznia 2016

dawno temu był Festiwal Jabłka




Pokazy gotowania Remigiusza Rączki, językowe skojarzenia z jabłkiem Jerzego Bralczyka, warsztaty kulinarne z jabłkiem w roli głównej oraz mnóstwo innych atrakcji towarzyszyć będzie FESTIWALOWI JABŁKA, który odbędzie się 26 września 2015r na Katowickim Rynku. Wydarzenie odbywa się pod patronatem Miasta Katowice.

 fj2_640


Już 26 września na odnowionym Rynku w Katowicach odbędzie się wydarzenie organizowane przez Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw, przy współpracy z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi. Sadownicy, którzy przyjadą do Katowic z różnych stron Polski zaprezentują to, czym możemy chwalić się na całym świecie – najsmaczniejsze, najbardziej dorodne i zdrowe jabłka z polskich sadów, którymi częstować będą przybyłych na Festiwal mieszkańców Śląska.
Celem przedsięwzięcia jest promocja jabłek - zarówno ich walorów zdrowotnych, jak i smakowych.  Polska jest trzecim, co do wielkości producentem tych owoców na świecie i największym ich eksporterem. W ostatnim sezonie polskie jabłka trafiły do prawie 50 krajów świata. Niekwestionowane walory jabłek polskich warte są tego, by Polacy sięgali po nie częściej niż dotychczas. Wydarzenie w formie pikniku jest znakomitym sposobem, by zwiększyć świadomość społeczeństwa, co do zdrowotnych właściwości jabłek i przyczynić się do zwiększenia spożycia tych owoców, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, której sposób odżywiania się pozostawia wiele do życzenia – mówi Witold Boguta – prezes zarządu Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw w imieniu organizatorów Festiwalu.
W programie Festiwalu Jabłka nie zabraknie atrakcji dla publiczności oraz występów gwiazd. I tak zaplanowane zostały pokazy kulinarne pt: Jabłko od kuchni w wykonaniu Remigiusza Rączki, które zakończą się degustacją przygotowanych dań – polędwiczek na różowo z karmelizowanymi jabłkami, śledzi z jabłkiem i cebulą oraz wątróbki z jabłkiem i octem winnym.
Ciekawie zapowiada się quiz „Wszystko, czego nie wiesz o jabłku" połączony z degustacją różnych odmian jabłek i przykładami zastosowań. Tę część przygotuje wykładowca z SGGW – prof. Kazimierz Tomala. Jabłko „na język" weźmie Jerzy Bralczyk, a o jabłkach na swoim stole opowie Katarzyna Cichopek. Pani Katarzyna będzie obecna na pikniku przez cały dzień i poprowadzi program wydarzeń na scenie.
Zainteresowanie publiczności z pewnością przyciągną warsztaty kulinarne, podczas których profesjonalni kucharze będą uczyć, jak przygotować smakołyki z jabłkiem w roli głównej. Pokazy kulinarne każdorazowo kończyć się będą wspólną degustacją. A do wyboru będą: szarlotka (bez mieszania i jaj) z kaszą manną, cukrem i mąką, ciasteczka serowe z jabłkiem, ajerkuchy z apfelmusym, czyli placuszki na maślance z musem jabłkowym, śledź z cebulą, jabłkiem i ogórkiem kiszonym oraz wątróbka z jabłkiem i octem winnym
Organizatorzy pomyśleli także o najmłodszych – dla nich przygotowana zostanie strefa zabaw, w której animatorzy prowadzić będą warsztaty artystyczne, zabawy zręcznościowe oraz konkursy z nagrodami. Nie zabraknie ulubionych przez dzieci „dmuchawców", pokazów baniek mydlanych, „baloniaków" oraz malowania buziek.
Ramowy program wydarzenia (scena)*
10.00 – otwarcie terenu dla publiczności
10.05  – zabawy na scenie
10.30 – uroczyste otwarcie Festiwalu – powitanie gości, powitanie publiczności
11.00 – konkursy dla publiczności
11.30 – Jabłko nasze niecodzienne – Katarzyna Cichopek
12.00 – konkursy na scenie
12.30 – Jabłko od kuchni - pokaz gotowania – Remigiusz Rączka
13.30 – Quiz wiedzy dla publiczności – prof. Kazimierz Tomala SGGW
14.30 – Jabłko od kuchni - pokaz gotowania – Remigiusz Rączka
15.30 – konkursy na scenie
16.00 – „Jabłko na języku" – czyli jabłko w języku, literaturze i sztuce – prof. Jerzy Bralczyk
16.30 – zabawy i konkursy na scenie
18.00 – zakończenie festiwalu Jabłka
Przez cały czas trwania Festiwalu Jabłka:
  • WARSZTATY KULINARNE z degustacjami pod patronatem Remigiusza Rączki
  • STREFA DZIECKA: bezpłatne „dmuchańce", malowanie buziek, warsztaty artystyczne, pamiątkowe zdjęcia okolicznościowe, „baloniaki", pokazy baniek mydlanych, zabawy z animatorami, konkursy z nagrodami i wiele innych.
  • ekspozycja polskich sadowników – bezpłatne degustacje

Kiedy to ujrzeliśmy wiadomo było, że się tam wybierzemy.

Co prawda było zimno i padało więc trochę atrakcji dla dzieci ubyło.

Jednak można było skosztować różnych potraw z jabłkami, samych jabłek oraz napić się soku. Dodatkowo sadownicy bardzo chętnie rozdawali jabłka każdemu.
Przemokliśmy ale miło spędziliśmy czas.

 Dostaliśmy trochę gadżetów

odblaski, notesiki, długopis, smycz, balony, książeczki z wierszykami






 Dodatkowo każdy nas zachęcał aby brać jabłka które leżały przed stoiskami w koszach i skrzyniach.

Córce spodobały się stoiska ponieważ można było spróbować soku w 100% z owoców. Do wyboru był jabłkowy, jablowo-marchewkowy i jabłkowo-gruszkowy oraz poczęstować się pokrojonym jabłkiem. Każdy widząc jak córka zajada ze smakiem dawał jej kilka sztuk jabłek do domu.
Tym sposobem przywiozłyśmy do domu 6 kg jabłek
Sa pyszne. Twarde, chrupiące, a zarazem słodkie i bardzo soczyste




wtorek, 1 grudnia 2015

Pan zając już się zimy nie boi


Witam Wszystkich

Dzisiaj już zakończymy temat szycia ubranek dla zająca
Co prawda jeszcze przed Świętami mam mu uszyć drugi komplet ale już taki bardziej elegancki. Ten ma na codzień to raz a dwa że bluza wyszła taka troszkę brzydka ale najważniejsze, że dziecku sprawiłam radość


Wreszcie zając nie był goły. Pomijam fakt, że do spania ma piżamkę z przerobionego bodziaka. Buty poszły w odstawkę bo córka stwierdziła, że lepiej mu w skarpetkach więc tak zostało

Teraz kiedy zrobiło się chłodniej musiał mieć biedak coś z długim rękawem. Córka zamarzyła sobie bluzę na zamek z kapturem. Kiedy to usłyszałam mało nie padłam. Ale kiedy uszyłam córka ja zaakceptowała
więc już zając wygląda tak

No dobra ale jeszcze mu zimno w uszy bo już dni takie chłodne

W taki sposb nadchodząca zima już nam nie straszna

teraz jeszcze idę wyjąć mydełka żelowe w kształcie rybek domowej roboty a wieczorem testujemy